środa, 14 listopada 2018. Imieniny Emila, Laury, Rogera

Podziel się:

Podziel się:

Desant buntu w stolicy country

Za chwilę "stuknie" trzecia dekada bez komuny i czwarta z Dezerterem, a teksty tego zespołu wciąż pozostają aktualne. I ciągle porażają, niestety.

Grupa Dezerter powstała na początku lat osiemdziesiątych, a więc w okresie kiedy w Polsce rodził się punk rock. Mniej więcej w tym samym czasie generał w ciemnych okularach wprowadzał stan wojenny. Nie można było sobie wyobrazić lepszego czasu na narodziny takiej siły w narodzie, która dążyła do wolności. To była siła napędowa dla młodych artystów, którzy poprzez muzykę buntowali się przeciw złu płynącemu z systemu. Swoją twórczością rzucali własną cegiełką w kierunku Muru Berlińskiego, symbolu upadku Wielkiego Brata.
Dezerter zawsze stał na froncie tego buntu, a legendą był już w latach osiemdziesiątych. Teksty zespołu były jak manifest, odezwa do obywateli. Muzycy krzyczeli o wielu sprawach, pokazywali nie tylko zło polityki i systemu. Nie bali sie śpiewać też o wadach samej młodzieży, do której ich teksty były kierowane. Zbuntowana młodzież nie lubi takich pouczeń, ale w tym przypadku mało kto potrafił nie klepnąć się w pierś i przyznać artystom rację.

– Witajcie w Mrągowie, stolicy polskiego country. Zrobimy taki mały desant punk rocka – powiedział na przywitanie Robert „Robal” Matera. Do Mrągowa Dezerter przyjechał po raz pierwszy dopiero w 2018 roku. To stanowczo za późno na debiut na naszej ziemi. Ale wypchany po brzegi klub, śpiewająca z „Robalem” publiczność i sama atmosfera pokazały, że nawet teraz warto było.

W Ceglanej zespół zagrał wiele ze swoich hymnów: „Kolaboracja”, „XXI wiek”, „Szara rzeczywistość”, „Ile % duszy?”, „Nie ma zagrożenia”, „Tchórze”, „Pierwszy raz”, „Bestia”, a na bisy m.in. „Spytaj milicjanta”. Półtorej godziny prawdziwego buntu, punk rocka ze starych dobrych czasów. I okazja na spotkania znajomych, którzy dawno się nie widzieli. Było widać wielką radość ze sceny, że ludzie żywiołowo reagują na każdy utwór, ale też ogromną frajdę po drugiej stronie barierek. Ci ludzie stali się na chwilę młodsi, przenieśli się z powrotem do czasów, kiedy ten bunt był codziennościa życia wielu z nich (nas). Przerażające jest jednak to, że wiele osób w tłumie tkwiło w zadumie. Teksty Dezertera wciąż porażają aktualnością problemów, które dotyczą nas, jako ludzi. Wojny, konflikty pod każdym możliwym powodem wciąż dzieją się na całym świecie. Dlatego istnienie takich zespołów jak Dezerter to konieczność.

Muzycy udowodnili w sobotę, że są świadomi tej potrzeby. Oni nadal są buntownikami i nie boją się krzyczeć. Koncert w Mrągowie pokazał, że w tym krzyku nie są osamotnieni.
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: KT oraz opublikowany na portalu Mrągowo: Desant buntu w stolicy country
Oceń artykuł:

(0)