Ekstremalne starcie Kętrzyńskich Morsów z Tygrysem

2023-08-29 10:00:00(ost. akt: 2023-08-29 11:03:31)

Autor zdjęcia: Kamil Kierzkowski

Blisko 350-osobowy, międzynarodowy tłum śmiałków zmierzył się 19 sierpnia w Orzyszu z XI edycją legendarnego już Biegu Tygrysa. Nie wszystkim udało się o własnych siłach ukończyć trasę prowadzącą m.in. przez niedostępny zwykle dla cywili poligon wojskowy. Do rywalizacji stanęły m.in. Kętrzyńskie Morsy.
Tradycja. To słowo klucz określające Bieg Tygrysa. I nie chodzi tylko o dziwną przypadłość wydarzenia, które – za każdym razem – liczyć może na lejący się z nieba żar. Sprawiający, że jedyny cień, na który liczyć mogą zawodnicy, to cień… „jednostki karnej”, czyli owianego „mieszaną sławą” 7 Oddziału Dyscyplinarnego 1370.

Od początku lat 70. żołnierze "będący na bakier z dyscypliną" trafiali do tej jednostki, by przejść "szkołę życia". Jeśli podołali 40-dniowej służbie, do końca życia mogli cieszyć się przydomkiem tytułowego „Tygrysa”.

– I choć czasy się zmieniły, to jedno pozostało niezmienne. Jeśli "charakternicy" mogą zostać gdzieś bezlitośnie "przeczołgani", to właśnie w Orzyszu, określanym często mianem Wojskowej Stolicy Polski – przekonują organizatorzy.

Na tych, którzy ośmielili się zmierzyć z elitarną kat. Duża Beczka, czekało blisko 100 przeszkód, którymi najeżona została 30-kilometrowa trasa. Głębokie błoto, wilcze doły, ścianki, stosy opon, pływanie kajakiem, wspinanie po linie... W Orzyszu tradycyjnie nie zabrakło unikatowych wyzwań jak np. przedzieranie się przez czołgi PT-91 „Twardy”, samobieżne haubice „Goździk”, bojowe wozy piechoty oraz dużo innego, typowo wojskowego, ciężkiego sprzętu. By jeszcze bardziej utrudnić dotarcie do mety przeszło 60 śmiałkom, każdy z nich otrzymał… liczącą niemal metr drewnianą belkę. Porzucenie jej podczas którejkolwiek z przeszkód było jednoznaczne z dyskwalifikacją.

Obrazek w tresci

Z tym najtrudniejszym z wyzwań najsprawniej uporał się zeszłoroczny triumfator – Daniel Stroiński z Warszawy. Niewiele za nim na mecie zameldowali się reprezentanci gminy gospodarzy – Karol Rubin (Orzysz) oraz Marek Makarewicz (Gaudynki). Tuż za strefą medalową, na 6. lokacie, wykonanie zadania zgłosił jedyny w swoim rodzaju Stanisław Milewski. Urodzony w 1965 roku orzyszanin zostawił daleko za plecami wielu młodszych (często dwukrotnie!) rywali. Co więcej, jego wynik byłby pewnie dużo lepszy, jednak ostatnie kilometry pokonywał... bez jednego buta, który nie sprostał warunkom trasy.

– Chyba nie istnieje nic, co powstrzymałoby go przed dotarciem do mety. Gdyby złamał nogę, to pewnie by się do niej doczołgał... – przyznawali z uznaniem jego koledzy z 16 Pułku Saperów, pod którego biegł banderą.

Obrazek w tresci

Wśród pań nie było mocnych na Monikę Kerber ze Szczytna, która – warto nadmienić – rok wcześniej wywalczyła srebro. Tym razem trofeum z tego kruszcu przypadło w udziale innej szczytniance – Patrycji Chodkowskiej-Filipczak, a brąz – Annie Jagodzie z Rumii.

Organizatorzy przygotowali dla uczestników także dwie inne kategorie. W „Małej Beczce” (20 km, 60 przeszkód) nie do pokonania był Rafał Golec. Reprezentant wdzięcznie brzmiącej miejscowości Krzesk Królowa Niwa (oraz 18 Batalionu Rozpoznawczego) na podium stanął z Patrykiem Zielińskim (Łomża) oraz Przemysławem Gajdkiem (Ełk).

Obrazek w tresci

Decybele dopingu sięgnęły limitu, gdy ostatnie metry pokonywała najlepsza z biegaczek na tym dystansie – Magdalena Patyniuk (Tygrysy Run Team Orzysz). Na 2. miejscu uplasowała się Monika Zawadzka (Reda), a na 3. - Renata Piłat (Warszawa).

Obrazek w tresci

Z „Zaprawą” (10-kilometrów, 30 przeszkód) najszybciej uporał się Wojciech Siergiej z Giżycka, któremu po piętach deptali Tomasz First (Warszawa) oraz Łukasz Krukowski (Ełk, 16 Pułk Saperów). Wśród pań – podobnie jak rok temu – złoto zgarnęła niesamowita Magdalena Missala z Janowa. Na prestiżowe „pudło” wskoczyły ponadto Marzena Łaskowska (Olecko) oraz Katarzyna Kozakiewicz (Węgorzewo, 1 Brygada Artylerii, 16 Dywizja Zmechanizowana).

Poza reprezentantami Litwy i Niemiec, o międzynarodowy charakter wydarzenia zadbała tradycyjnie solidna ekipa żołnierzy Batalionowej Bojowej Grupy NATO (m.in. Amerykanie, Brytyjczycy i Chorwaci).

Obrazek w tresci

W gronie startujących znalazła się spora ekipa Kętrzyńskich Morsów. Jakie są ich wrażenia? - Bieg Tygrysa to jeden z ciekawszych biegów na Mazurach. Odbywa się na terenie wojskiego poligonu w Orzyszu. "Zaprawa" to 10 km trasa na której do pokonania było około 30 przeszkód naturalnych oraz sztucznych. Bieg wystartował w samo południe, a temperatura powietrza przekraczała 27 stopni, co z pewnością nie dla wszystkich było komfortowe. Ja z reguły lubię biegać w chłodniejsze dni. Jednak organizatorzy zadbali o to, żebyśmy się szybko schłodzili i już w trackie 1 km biegu czekało na nas czołganie w błocie. Na trasie czekały na nas m.in takie przeszkody, jak wciąganie skrzyni na piaszczystą górkę, marsz pod górkę z 5 kg obciążeniem, czołganie się pod pojazdami wojskowymi, pokonywanie ścianek oraz wspinanie się po linie. Wystartowaliśmy ekipą Kętrzyńskich Morsów i cały czas w trakcie biegu wzajemnie sobie pomagaliśmy pokonywać przeszkody. Dla nas nie liczył się wynik, ale wspólna integracja. Po dobiegnięciu do mety niektórzy z nas czuli lekki niedosyt i już deklarowali, że za rok chętnie pobiegną na dystansie 20 km - relacjonuje Ewelina Ochryniuk w Kętrzyńskich Morsów..

Obrazek w tresci

Organizatorzy nie zamierzają ograniczać tempa. Jak przekonują, coraz poważniej rozważają powrót na biegowo-ekstremalną mapę Polski z… zimową wersją Biegu Tygrysa. Innymi słowy biegowi "wymiatacze" znów mogą szykować się na morderczą trasę, tylko... jeszcze trudniejszą.

Kamil Kierzkowski
Wojciech Caruk


2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5