Poniedziałek, 18 stycznia 2021. Imieniny Beatrycze, Małgorzaty, Piotra

Kętrzyńskie podatki pozostaną bez zmian

2020-12-05 11:30:56 (ost. akt: 2020-12-05 12:22:56)
Sprzeciw wobec podwyżek wyrazili m.in. radni PiS-u (od lewej Wioletta Czech i Rafał Rypina)

Sprzeciw wobec podwyżek wyrazili m.in. radni PiS-u (od lewej Wioletta Czech i Rafał Rypina)

Autor zdjęcia: Wojciech Caruk

Większość miejskich radnych sprzeciwiła się podniesieniu podatków od nieruchomości i środków transportu.

Zobacz także: Miejskie podatki jednak pójdą w górę? - Musimy zrobić wszystko by przetrwać najbliższe chude lata, najtrudniejsze w historii samorządu naszego i setek innych - mówi Ryszard Niedziółka. Jeszcze kilka dni temu burmistrz Kętrzyna zapowiadał, że w 2021 roku wprawdzie będziemy zaciskać pasa, jednak stawki podatków nie ulegną zmianie. Okazuje...
Według założeń proponowanych proponowanych przez burmistrza w projektach uchwał podatkowe stawki miałyby wzrosnąć o ok. 20%. Oznaczałoby to dla mieszkańców wzrost podatku od nieruchomości o 11 groszy za metr kwadratowy rocznie. Właściciel 50-metrowego mieszkania zapłaciłby o 5,50 zł więcej niż obecnie. Wzrosłyby również stawki dla przedsiębiorców oraz podatek od środków transportu.
— Ci, którzy będą z powodu pandemii w trudnej sytuacji, nadal będą mogli ubiegać się o ulgi, zwolnienie z podatku lub rozłożenie należności w czasie — zapowiadał Ryszard Niedziółka.

Podwyżki miałyby przynieść miastu ponad milion złotych dochodu.
— To pozwoliłoby nam na mniejsze cięcia w szkołach, żłobkach i przedszkolach, kulturze i sporcie. Mówię mniejsze, bo cięcia i tak być muszą — dodaje włodarz Kętrzyna.
— Liczę na mądrość i odpowiedzialność radnych, jako organu stanowiącego. Dziś nie mamy czasu na politykę i wykreowane walki między sobą. Żyjemy w naszym mieście, chcemy by nie zbankrutowało i musimy zrobić wszystko, by przetrwać najbliższe chude lata, najtrudniejsze w historii samorządu naszego i setek innych — apelował przed środowym spotkaniem Ryszard Niedziółka.

Sesja nadzwyczajna obfitowała w emocjonalne dyskusje. Finalnie okazało się, że propozycje burmistrza "upadły" w drodze głosowania. Za wprowadzeniem wyższej stawki od nieruchomości było 6 radnych, 11 było przeciw i 4 wstrzymało się do głosu.

Podobnie rozkład głosów prezentował się przy podejmowaniu decyzji o uchwale o środkach transportu. Propozycje burmistrza popierali jedynie radni Aktywnego Samorządu, chociaż większość podkreślała, że jest to trudna decyzja — wybór przysłowiowego "mniejszego zła".
— Pamiętajmy, że budżet miasta jest budżetem mieszkańców. To nie jest budżet Sapińskiego, burmistrza czy innych radnych. Musimy podjąć odpowiedzialną decyzję. Wiadomo, że żaden mieszkaniec nie chce płacić więcej, ale też oczekuje, że gmina będzie inwestowała, remontowała drogi, że będzie miała ofertę rozrywkową czy inną. Musimy te wydatki wyważać — zwrócił uwagę radny Daniel Sapiński (AS).
Stwierdził też, że podatek od nieruchomości jest najmniej odczuwalny dla przeciętnego mieszkańca. Stratę odczują przedsiębiorcy, szczególnie teraz dotknięci pandemią.
— Myślę jednak, że w skali rocznej jest to do udźwignięcia. Każdy, kto ma spadek dochodów może się starać o odroczenie czy umorzenie opłaty — przypomniał radny.

Z kolei radny Zbigniew Nowak zarzucił burmistrzowi złą gospodarkę finansową.
— Zrzucanie winy na pandemię, czy poprzedników to nie wszystko. Przecież na wydatki wpływ ma nie kto inny, a burmistrz i rada. W 2018 roku zdecydowaliśmy o obniżeniu podatków i ja uważam tę decyzję za nieszczęśliwą. Rolą burmistrza była analiza budżety i zadanie sobie pytania czy nas na to stać — stwierdził Nowak. Jego zdaniem wpływ na obecną sytuację miały być wydatki m.in. na promocję czy polityka kadrowa w urzędzie i miejskich instytucjach.

Zdecydowany sprzeciw wyrazili radni klubu PiS.
— W przedstawionych materiałach nie mieliśmy informacji ile ta podwyżka przyniesie dochodu do budżetu. Można było o tym o wiele wcześniej dyskutować z radnymi. Czas na to był między 30 września, kiedy składaliśmy wnioski do budżetu, a 15 listopada, kiedy wysyłaliśmy projekt budżetu do RIO — wyraził swoją opinię Rafał Rypina, przewodniczący rady.
— Czasy są wyjątkowo trudne. Pandemia, choroba, a niektórym ludziom panika zagląda w oczy. Wielu przedsiębiorców jest na skraju bankructwa, a ja jako radna wyślę dzisiaj do nich informację — zapłać więcej za podatek. Nie zarabiasz, ledwo wiążesz koniec z końcem, a może myślisz teraz o chorobie. Miasto obarczy cię jeszcze wyższym podatkiem — wyraziła swoją opinię radna Wioletta Czech, apelując do radnych o niepodejmowanie decyzji w czasie środowej sesji. Zaproponowała też, żeby wrócić do tej sprawy w lepszym czasie, np. za rok lub za dwa.
— Ja takiej decyzji dzisiaj nie podejmę. Wiem, że budżet nie jest z gumy i czasy są trudne. Wiem też, że budżety mieszkańców też nie są z gumy — dodała Czech.

Zdaniem burmistrza, od pewnego czasu nie ma atmosfery do dobrej pracy na rzecz Kętrzyna.
— Nie ma dziś zgody w Radzie. A to w dobie setek innych problemów nie odbija się dobrze na mieście. Mam jednak nadzieję, że to się zmieni. Ja deklaruję pełną współpracę. Nie chcę wojny kętrzyńsko-kętrzyńskiej i marnowania na nią czasu. Musimy być silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej - stwierdził Ryszard Niedziółka, komentując sesję na swoim Facebooku.

Przypomniał też, że Regionalna Izba Obrachunkowa otrzymała projekt miejskiego budżetu na rok 2021 i uprzedziła, że nie wyda w jego sprawie pozytywnej opinii. Bez tego nie będzie możliwe uchwalenie budżetu i jedynym rozwiązaniem jest podniesieni podatków i dokonanie cięć w wydatkach. - Bez podniesienia podatków te dodatkowe cięcia muszą wynieść 1,8 mln złotych. To oznacza niespotykane dotąd ograniczenia w funkcjonowaniu miasta i jednostek - twierdzi Niedziółka.

Największym obciążeniem miejskiego budżetu w 2021 roku będzie oświata. Jej koszt to prawie 40 milionów, z czego połowę trzeba dołożyć z kasy miasta. — Wszystko przez wzrost wynagrodzeń na który nie mieliśmy wpływu, a który w znacznej większości musimy sfinansować sami, czyli… z kieszeni mieszkańców. Podobnie ze wzrostem płacy minimalnej. Rząd podejmuje decyzje, a samorządy muszą szukać pieniędzy — wyjaśnia włodarz. Jako przykład podaje przedszkole Smerfowa Kraina. — To nowa jednostka, na którą nie planowano środków w budżecie miasta i przecież nie podnoszono podatków by jej utrzymanie sfinansować. W tym roku kosztuje nas prawie 2,6 mln złotych, a to przekłada się na dotacje dla przedszkoli niepublicznych, która w porównaniu do roku 2018 rośnie z 4 mln do 8 mln złotych. Takich podobnych składowych jest bardzo, bardzo wiele — dodaje Niedziółka.

Jakie będą dalsze działania władz miasta w zaistniałej sytuacji. — Prowadzimy analizy wewnątrz urzędu, ale też przed nami decyzje ws. szkół i innych jednostek. Musimy pilnie zdecydować z czego rezygnujemy, by w ogóle można było uchwalić budżet na przyszły rok. Przed nami trudne wyzwania i bardzo trudny rok ale po to jesteśmy aby sobie z tym poradzić — odpowiada burmistrz.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Kętrzyniak #3017880 | 5.173.*.* 8 gru 2020 16:12

    Obniżyc o 50% zarobki dla Niedziłki i Wróbla i będzie kasa!!!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages