Poniedziałek, 20 listopada 2017. Imieniny Anatola, Edyty, Rafała

Dwa mecze i tylko jeden punkt [ZDJĘCIA i FILM]

2017-11-07 14:04:00 (ost. akt: 2017-11-13 17:46:54)

Autor zdjęcia: Kamil Kierzkowski

PIŁKA NOŻNA/// W cieniu wzlotów i upadków kolegów z wyższych lig, swoje boje toczyli również nasi przedstawiciele w "okręgówce". Niestety - ani Jurand Barciany, ani Wilczek Wilkowo nie zdołali zakończyć minionej kolejki zwycięstwem.

Pierwszy gwizdek obu spotkań rozległ się równolegle, 4 października - punktualnie o godzinie 13.30. Przy dużo większym wsparciu własnych kibiców, choć wyjątkowo na murawie w Kętrzynie (stan nawierzchni boiska w Barcianach nie umożliwiał rozegrania meczu), swój pojedynek rozgrywał Jurand, który gościł coraz lepiej poczynającą sobie w tabeli ekipą Śniardw Orzysz.

Przed meczem obu stronom daleko było jednak do szampańskiego nastroju, w głównej mierze ze względu na liczne osłabienia, które nadwątliły ich szeregi.
Tempo spotkania było wysokie już od pierwszego gwizdka. Jurand, niebezpiecznie bliski dna okręgowej stawki, postawił wszystko na jedną kartę i ruszył do ataku. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 23. minucie przygotowaną przez drużynę okazję idealnie wykorzystał grający trener - Mariusz Machniak. Wymierzony w ambicję orzyskiej ekipy cios nie przeszedł jednak bez echa. Po niespełna 5 minutach rajdem wzdłuż lewej linii boiska popisał się Dawid Skalski, który widowiskowo mijając jednego z barciańskich obrońców momentalnie przerzucił piłkę na drugą stronę do Huberta Masiewicza. Ten natomiast wyłożył ją Kamilowi Stawieckiemu, któremu nie pozostało nic innego jak kiwnąć głową naszemu golkiperowi i z impetem wbić futbolówkę do pustej bramki.

Popularny "Skalak" zafundował zresztą Jurandowi również przysłowiową bramkę do szatni: w 44. minucie uderzył po długim słupku niemal z linii pola karnego. Piłka wpadła do siatki tuż nad bezradnym w tej sytuacji bramkarzem, do którego nie można mieć w tym przypadku jakichkolwiek pretensji. Jak się okazało - wynik 1:2 był nie tylko ostatecznym rezultatem pierwszej połowy, ale i całego meczu.

- Na pewno cieszy kolejny komplet punktów, który udało się zdobyć na wyjeździe. Z drugiej strony kompletnie niezadowalający jest styl, w jakim go wywalczyliśmy. Zbyt wiele rzeczy nie funkcjonowało tak, jak powinno. Wkradało się zdecydowanie za dużo chaosu - mówili piłkarze schodząc z murawy, którym gorzkich słów kilka minut później nie szczędził trener Bartłomiej Koniecko.

- Śniardwy nie świeciły skutecznością, ale u nas nie było ani trochę lepiej - przekonuje natomiast Mariusz Machniak, trener Juranda Barciany. - Mieliśmy, jeśli dobrze pamiętam, 5 lub 6 dogodnych sytuacji, które powinny zakończyć się bramką. Nie wykorzystaliśmy ich. Drugim elementem, który szczególnie kulał, była dokładność podań... A właściwie jej całkowity brak. Uważam, że Orzysz wygrał zasłużenie, choć obiektywnie rzecz biorąc wynik był loterią, mógł pójść równie dobrze w każdą ze stron - podsumowuje szkoleniowiec.

Spotkanie drugiego z naszych przedstawicieli na szczeblu "okręgówki", Wilczka Wilkowo, również mogło pozostawić kibicom wiele do życzenia. Podopieczni trenera Radosława Sokołowskiego wyruszyli w minioną sobotę na podbój Węgorzewa, gdzie na murawie czekała na nich zdecydowanie wyżej sklasyfikowana miejscowa Vęgoria.

Pojedynek przybrał formę ostrej wojny, choć - gdyby oceniać jedynie po liczbie bramek - prowadzonej na ślepaki. Gospodarze zawiesili Wilczkowi poprzeczkę bardzo wysoko, jednak trudno było oprzeć się wrażeniu, że przez większą część meczu to "Wataha" z Wilkowa rozdawała karty. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 0:0. Co ciekawe, niewiele brakowało, a rzutem na taśmę Wilczek zdołałby mimo wszystko wydrzeć rywalom 3 punkty.

- Czujemy spory niedosyt. W ostatniej akcji meczu Patryk Wiensław, po niezłej akcji, trafił w słupek. Piłka przeleciała następnie wzdłuż bramki i... Niestety poleciała w pole, a nie do siatki. Zabrakło milimetrów - słyszymy w obozie ekipy z Wilkowa.

- Remis nie krzywdzi jednak żadnej ze stron. Obie drużyny miały swoje okazje, tak samo jak i wszyscy musieli dużo walczyć na dość trudnym, niełatwym boisku. Cieszy i ten jeden punkt, choć patrząc na tabelę zdecydowanie przydałby się nam teraz cały komplet - podsumowują zawodnicy Wilczka.

Zarówno Jurand Barciany, jak i Wilczek Wilkowo o kolejne punkty zawalczą już 11 listopada. Pierwszy z naszych reprezentantów zmierzy się na wyjeździe z - przynajmniej teoretycznie - wygodniejszym rywalem jakim jest ostatni w tabeli DKS Dobre Miasto. W tym samym czasie Wilczek Wilkowo będzie gościł u siebie spadkowicza z IV ligi - Omulew Wielbark (plasującą się obecnie na 8. miejscu w stawce).


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages